Jest początek kwietnia str.2
"......Jest poczatek kwietnia, budzik obudzil mnie wczesnie rano, to dzis mam zaczac podroz... Nikt mnie nie zegna oprocz mamy, z ojcem pozegnalam sie wieczorem, a mama jak kazda z matek jeszcze ostatnie slowa: uwazaj nie znasz ludzi,uwazaj nie znasz jezyka,uwazaj,uwazaj......
Krakow,miejsce umowione z przewoznikami,maly sklepik pod miastem,miastem naszych kroli...,swiat malarzy, literatow, muzykow... miasto wielkich. Tam konczylam studia, kursy, tam marzylam na plantach, tam czekalam na spotkania, tam przezylam dwa lata wspanialego zycia..to miasto mojej przeszlosci,czy miasto moich marzen...?
Nie ma czasu na wspomnienia, podjezdzaja kierowcy,dwoch ludzi mniej więcej w moim wieku: pelni humoru,rozgadani...za pol godz. wyjazd. Jestem ostatnia z podroznych, po drodze nie zatrzymuja sie wiecej, w srodku jest dwoch mlodych mezczyzn, ktorzy wracaja do Madrytu do pracy. Jest tez starsza pani, ktora jedzie do Niemiec do corki na Swieta Wielkanocne, ma torby pelne prezentow, naszych wyrobow, jedzenie ktore w zadnym innym miejscu nie jest takie jak w Polsce? ....
Kierowcy mowia, ze wioza mase paczek, na swieta do Madrytu, dla tych co nie mogli przyjechac na Wielkanoc do domow. Na Swieto musi byc kielbasa,chleb i sol polska,zurek,babka no i malowane jajka,nigdzie na swiecie nie ma tak pieknych pisanek jak nasze polskie.
Jak to, tam czekaja na paczki z domu, tam czekaja na odrobine Polski? A przeciez tam zagranica,tam raj......."
ALMA






















