Oglądam polskie drogi
...Ogladam polskie drogi, miasteczka, lasy, przydrozne rowy pelne kaczeñcy. Kaczeniec-wspanialy zolty kwiat, ktorego na wiosne tak duzo, a przeciez w sumie kruchy, lamliwy.
....Nie, nie slyszalam pytania. O czyms rozmawiaja i wciagaja mnie w rozmowe. To kierowcy proponuja rozprostowac nogi za kilka godzin, gdzies przed granica, gdyz moga byc kolejki, a z wozu lepiej na granicy nie wysiadac. Wracam do realnosci.
Tak, okazuje sie ze wszyscy mamy ochote rozprostowac nogi i cos zjesc. Dopiero zaczynamy podroz, a juz jestesmy zmeczeni. A miejsce, w ktorym zatrzymuja sie kierowcy- to piekny zajazd-ostatni postoj przed granica.
Powoli dojezdzamy, bedziemy przekraczac granice w Zgorzelcu. Jest czwartek 16:30, kolejki olbrzymie. Okazuje sie ze Niemcy sprawdzaja jakosc kol w samochodach, kierowcy zjezdzaja z trasy. Podjezdzamy pod zaklad i tutaj maja swych znajomych, zmiana kol idzie bardzo sprawnie. Szybko wracamy do kolejki, ale przez miasto przesuwamy sie zolwim krokiem.
Zaczyna sie robic szaro, jeszcze dwa samochody i nasza kolej. Odczuwam zdenerwowanie kierowcow, przygotowujemy paszporty...... Podchodzi Niemiec i zabiera je od nas, wchodzi do budki kontrolnej. Pierwszy raz widze granice Polski, straz niemiecka.....
Wraca straznik i gdy slyszy ze naszym celem jest Hiszpania, usmiecha sie i zyczy milej jazdy........Kierowcy ruszaja, smieja sie zartuja, zly nastroj minal...
Jedziemy noca po niemieckiej autostradzie, coraz to dalej od domu,rodziny, znajomych....Czy ktos w tym momencie mysli o mnie i pamieta, ze wybralam sie w taka droge?....Obok mnie wszyscy juz spia, tylko kierowcy jeszcze o czyms dyskutuja. Nie slucham, zamyslam sie coraz bardziej....zasypiam...?
Czeka nas dwa dni podrozy, w czwartek rano wyjechalismy, a z piatku na sobote powinnismy dojechac do Madrytu.
(Oprocz ciekawego spotkania z Policja Niemiecka w akcji nocnej, gdyz musielismy wjechac do miasta by odwiesc starsza Pania, nikt po nia nie wyjechal (co zostalo opisane w ksiazce, lecz nie w formie pamietnika) , nic po drodze sie nie zmienialo.)
Kierowcy mowia, ze cala droge bedziemy jechac autostrada, wiec ominiemy wszystkie ciekawe miejsca, trudno jade w nieznane, a nie na wycieczke krajoznawcza. Starsza Pani pozostala w Niemczech, dojezdzamy do granicy niemiecko-francuskiej, ciekawam czy tez tak wyglada jak ta ostatnia?
Krajobraz niemiecki zblizony do naszego, jest chlodno, mam zarzucona kurtke na kolana- zawsze bylam zmarzluchem.
Mowia ze to juz granica, lecz ja nie widze kolejek, podjezdzamy do budki, stoi tam jakis straznik, a widzac w rece paszporty tylko salutuje, i tyle?- przejezdzamy do Francji, a wiec tak wyglada zagranica...?
Atmosfera w samochodzie sie rozluznia, mlodzi co wracaja do pracy opowiadaja o trudach na poczatku, braku znajomosci jezyka, lecz jakos sie im uklada. Mieszkaja z innymi, pracuja na budowach, dorywczo, „ na czarno". Niezbyt rozumie co to znaczy, wiec mi tlumacza, ze tak sie pracuje bez dokumentow. Zaczynamy dyskutowac, ja jade do pani Bozenki, tak znam ja z ogloszenia w gazecie, za 500 dolarow ma dla mnie prace od zaraz. Dostrzegam, ze kierowcy wymienili znaczace spojrzenia, nie wiem co to moze znaczyc. Zmieniaja sie przy kierownicy, mijany krajobraz znow nastraja do snu.
ALMA






















