Broń....
Dla mnie tydzien na campo mija bardzo szybko,poznaje wiele rzeczy.Natomiast dziewczyny sie nudza przyzwyczajone do zycia w miescie,gdzie zawsze jak mowia ktos do kogos dzwoni.
Od rana zajecie z dziecmi,sniadanie,sprzatanie i pozniej obiad,po poludniu troche luzu,gdy sjesta,a najwiecej zajecia wieczorem,bardzo pozne kolacje,nieraz sprzatanie po nich zostaje na rano.
Mamy maly pokoik dla nas trzech z pietrowymi lozkami.Oczywiscie pierwsza noc i musial mnie pogrysc jakis komar.Smieja sie ze mnie,bo tylko mnie,wiec juz jest powod do docinek.Nie przejmuje sie docinkami,gdyz swedzi porzadnie,a przez to mam mniej zajec,chociaz staram sie nie naduzywac tego,gdyz w koncu to moja pierwsza praca i trzeba sie nauczyc.Nauka sprzatania dosc dobrze mi idzie,poznaje nazwy srodkow,wiem co do czego sluzy.Z chlopcami nawiazalam dobry kontakt,co spodobalo sie ich rodzicom jak widze i jak mowi Anna. Dzieki niej dowiaduje sie duzo,pomaga w kazdej mozliwej sytuacji.
W ciagu tygodnia tylko jeszcze raz mialam kontakt z Seniorem rodu,chociaz czesto widywalam go z daleka,nie lubi kontaktu z ludzmi,rodzina i to malo.
Poszlysmy sprzatac salon,gdzie na stole miedzy wszystkim lezaly dwa pistolety,odruchowo przelozylam je na lawe obok przygladajac sie rycinom na jednym z nich,byly niesamowicie dokladnie przedstawiajace polowanie,cos pieknego.Bylam razem z Anna,ktora nawet nie zauwazyla przy sprzataniu,ze je przelozylam.Gdy juz wychodzilysmy zauwazylam na tarasie spiacego jak mi sie wydawalo w wozku Seniora.
Wieczorem Anna razem ze Starsza Pania przyszly do mnie i Anna mi przetlumaczyla,ze nie wie dlaczego,ale Senior rodu pyta czy znam sie na broni palnej.Pierwszy raz cos we mnie drgnelo i calkiem spokojnie powiedzialam,ze nie.Nie wiem skad to pytanie? Anna wiec mi mowi,ze gdy bralam bron do reki przekladajac na lawe, Seniorowi sie wydawalo,ze jest to wprawna reka osoby,ktora wie co ma w rece.Oczywiscie to jej mowi zona Seniora,a on sam byl zainteresowany,czy moze znam sie na tym.Potwierdzam jeszcze raz,ze nie i na tym cala sprawa sie konczy.
Dochodze do wniosku,ze tak jak mowi Anna lepiej niech nie wiedza o nas za duzo. Co by mu z tego przyszlo,ze przeczytalam mase na temat broni palnej,a i na zawodach strzeleckich nie schodzilam ponizej trzeciego miejsca.Na co mu wiedziec,ze pracuja u niego ludzie,ktorzy przewyzszaja inteligencja niejednego czlonka tak wielkiej rodziny.
Tego samego zdania jest Anna,ona zreszta ma temat przerobiony,pracuje juz rok.
Jak opowiada nie moze zniesc swojej Soni,ktora wymysla starotypowe niektore rzeczy dla sluzby,jak na przyklad dzwonienie na sluzbe,gdy siedza przy stole i cos potrzebuja.
Ma dzwonek na stole,Anna oczywiscie zawsze udaje ze nie doslyszy,ale skreca ja gdy musi isc.Mowi,a niech sobie chwile podzwoni jak lubi.Widac ze jest pewna w swojej pracy.Ma tez dwojke dzieci do pilnowania, mala jest fajna,ale chlopak 4 letni to istny diabel.Ma z nim mase problemow.No tak przeciez rodzice ciagle zajeci,a te dzieci tylko z osobami,ktore czesto nie znaja za dobrze jezyka.
Przez tydzien obejrzalam troche okolice,nigdy juz nie powtorzyl sie zachod slonca jak za pierwszym razem,chociaz codziennie robil inne wrazenie.W okolicy znalazlam mala kapliczke,gdzie swiecily sie lampiony,a wieczorem widzialam Starsza Pania na spacerach w tamtym kierunku.Pierwszy tydzien na kampo szybko mija,a ilez takich tygodni mi przyjdzie tu spedzac? Jakze dziwne sa ludzkie drogi.....






















