Krynica Zdrój zdobyła 10 milionów złotych na powstrzymanie wędrujących zboczy górskich, które zagrażają eksploatacji źródeł najsławniejszej w uzdrowisku leczniczej wody mineralnej zuber. Przez osuwającą się ziemię zagrożona jest też droga prowadząca przez Grybów i Tarnów do Warszawy.
Burmistrz Krynicy Emil Bodziony nawet nie usiłuje ukrywać radości, że zdołał przekonać urzędników w stolicy do konieczności stabilizacji osuwisk, z których jedno mogło na długo pozbawić uzdrowisko jego najpoważniejszego atutu w balneoterapii, a drugie spowodować poważne utrudnienia w dojeździe kuracjuszy i turystów pod Górę Parkową.
- Góra Parkowa niegdyś była nazywana Górą Źródlaną i wedle starych kronik jej zbocza były w nieustannym ruchu - mówi Feliks Bahut z Krynicy. - Dopiero w 1935 roku profesor Chodzicki dobrał specjalne gatunki drzew, zasadził park i zatrzymał zbocze. Park kończy się właśnie tam, gdzie w 2005 roku góra znowu ruszyła. Szkoda więc, że tam, zamiast drzew, przez dziesiątki lat lokowano duże budowle, dodatkowo znacznie obciążające stok.
Odwierty wód mineralnych zuber I i zuber II, usytuowane na granicy parku i osuwiska, sięgają od 600 do 800 metrów w głąb ziemi. W przyrodzie wszystko jest z sobą powiązane i nie było pewności, czy ruch góry nie spowoduje zmian w układzie geologicznym złoża i przesiąkania w głąb wody z powierzchni. Skutki mogłyby ujawnić się po latach lub być natychmiastowe, bo masy ziemi posiadają siłę zdolną przerwać rury biegnące w głąb do złoża mineralnego.
Włodarze Krynicy Zdroju natychmiast po uaktywnieniu się nowego osuwiska zaczęli walkę o pieniądze na zatrzymanie zbocza góry. Równocześnie zabiegali też o kolejne pieniądze na powstrzymanie obrywania się zbocza góry w Bereście, gdzie z olbrzymimi masami gruntu i rosnącego na nim lasu, spadającymi kilkadziesiąt metrów w dół, mogła runąć główna droga prowadząca od Krynicy Zdroju do Grybowa Każdy kolejny dzień przynosi pogorszenie się sytuacji na obydwu groźnych osuwiskach, a samorząd Krynicy Zdroju nie ma dość pieniędzy na wygranie batalii z siłami przyrody.
Wczoraj sytuacja zmieniła się radykalnie. Burmistrz Emil Bodziony odebrał od sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji promesę gwarantującą gminie 1o mln zł na ustabilizowanie osuwisk.
- Na ratowanie zbocza ze źródłami zubera i dzielnicy, w której przebywa ponad pięć tysięcy mieszkańców i turystów, dostajemy ponad trzy miliony złotych - nie ukrywa radości Dariusz Reśko, wiceburmistrz.
- Na ocalenie drogi mamy prawie siedem milionów złotych. Teraz musimy tylko dostarczyć do ministerstwa dokumenty i będziemy mogli podpisać umowę gwarantującą, że pieniądze znajdą się na naszym koncie.
Natychmiast zostanie rozpisany przetarg, bo roboty muszą być zakończone w tym roku - takie są wymogi dotyczące wydawania pieniędzy na usuwanie skutków klęsk żywiołowych.
Ze względu na wielkość planowanych wydatków, przetarg będzie ogłoszony jako europejski, co wydłuży procedury.
Stanisław Śmierciak - POLSKA Gazeta Krakowska






















